• Paulina i Kamil – sesja narzeczeńska na dzikiej plaży

    Od jakiegoś czasu miałam z tyłu głowy taki pomysł, żeby zabrać zakochańców w dokładnie to miejsce i magicznym sposobem zachęcić ich do skoczenia w ubraniach do wody. Czasem mam wrażenie, że moje pomysły są zbyt pinterestowe i nie każdy czuje “ten klimat”. Namówiłam więc Paulinę i Kamila na “kilka fotek” nad zalewem i skończyło się na zapełnieniu całej karty takimi właśnie kadrami. Radość wychodzi mi uszami! Wszystko było idealnie – oni, tacy wpatrzeni w siebie i zakochani, piękna plaża no i ten idealny zachód. Sesja to przede wszystkim  zabawa i milo spędzony czas. Nie wiem jaki procent czasu zajęło nam pozowanie, mogę zapewnić że było tego naprawdę niewiele 🙂

     

  • Sesja narzeczeńska – Nicol i Karol

    Poznaliśmy się w zeszłym roku i jakoś tak od początku było “to coś”. No więc kilka miesięcy później postanowiliśmy poznać się lepiej na sesji narzeczeńskiej! Historia była dość zabawna, bo termin wybraliśmy z tygodniowym wyprzedzeniem, a w samą sobotę pogoda niestety nie rozpieszczała. Deszcz, ciemne chmury, mokro, ponuro. I wiecie co w tym wszystkim było piękne? Nasza nadzieja! Że jednak nam się uda i jeszcze na sam koniec dnia zaświeci słońce. Od godziny 14 byłyśmy w kontakcie i nawigowałyśmy sytuację za oknem. I chyba jednak cierpliwość popłaca bo udało nam się spotkać! Wyszło słonko, zaskoczyła nas drobna mżawka i dzięki temu udało nam się w kadrze złapać tęczę.

    No i tak bym mogła pisać i pisać.. za język mnie ciągnąć nie trzeba, sam się szybko rozwiązuje. I tak samo na zdjęciach, zawsze mam do was wiele pytań. Taka wewnętrzna satysfakcja że jednak dajecie mi się poznać trochę lepiej <3

     

    Miłego oglądania! Nicol i Karol 🙂

  • Sesja domowa – Ala i Kuba

    “Ale jak to w domu? i jak to w pidżamach?!” ani trochę nie zdziwiła mnie reakcja Ali po naszej rozmowie na temat sesji, na którą się umawialiśmy. Większość ludzi żyje dalej w przeświadczeniu, że zdjęcia najlepiej zrobić wiosną w lesie albo na łące, a jeśli pogoda nam nie sprzyja, to zapozujemy na tle w jakimś studio. O reeety, ile w tym mylnego przekonania! Zdjęcia w domu są najlepsze! Przede wszystkim jesteście u siebie, pijecie kawę z ulubionego kubka, wiecie w którym miejscu wasza kanapa jest najwygodniejsza (wiadomo, że nikt nie lubi siedzieć na niewygniecionych elementach) i nie stresujecie się brudząc okna czy chodząc na bosaka. I kolejna sprawa dośc istotna, nastawienie na pozowanie. Myślę, że jaki fotograf takie później otrzymujecie zdjęcia, a ja zdecydowanie stawiam na radosne kadry, pełne uśmiechu i zabawy. I za to właśnie kocham swoją pracę, kiedy widzę jak z każdą kolejną minutą otwieracie się, opowiadacie o sobie i o waszych wspólnych przeżyciach. W każdej historii są momenty szczęśliwe, śmieszne i te bardziej wzruszające. I na tym mi zależy podczas sesji, nie na tym, żeby sztywno was ustawić i czekać aż obrazek zapisze się w kadrze.

    Zapraszam do obejrzenia sesji Ali i Kuby. Niesamowicie pozytywna parka i cudownie spędzone popołudnie <3

  • Zimowa Śnieżka

    Uważam, że połowa lutego to idealny moment na pokazanie naszej sesji w górach. Nikogo chyba nie zdziwi fakt, że wyjazd był totalnym spontanem. Siedząc na kanapie w styczniowe popołudnie wpadłam na pomysł, że zabiorę chętną i odważną parę (serio- kto by się zgodził na sesję na szczycie karkonoszy w środku zimy jadąc ze Szczecina…) na zdjęcia w naszych pięknych Karkonoszach. Niewiele czasu minęło do wiadomości od Ani, która sama była zdziwiona tym, że do mnie pisze i zgłasza siebie i swojego przyszłego męża 😀 A w zasadzie po kilku minutach rozmowy przeszła samą siebie, zgłaszając w ciemno brata z narzeczoną Kasią. No i ku wielkiej uciesze, nie mogło się nie udać. Wszyscy się znaliśmy – z Anią studiowałam, razem z Kubą byli na sesji w zeszłym roku. Brata Ani, Karola, spotykam bardzo często w pracy na weselach w Folwarku w Ustowie a z kolei Kasię kojarzyłam ze zdjęć i nawet sama proponowałam im sesjęw najtrudniejszym czasowo okresie latem. I po takim długim przedstawieniu Wam bohaterów sesji mogę skwitować krótko – było rewelacyjnie!! Siedząc wieczorem w jacuzzi i popijając białe winko śmialiśmy się, że w zasadzie potrzebujemy “tylko” bezchmurnego nieba, słońca i śniegu. Kto jeździ w góry wie, że takie warunki pogodowe to niemalże traf jeden na sto. Kiedy na drugi dzień naszym oczom pojawił się widok z pierwszego zdjęcia, zaczęliśmy szaleć. Od rzucania w siebie śnieżkami po zrywanie sopli z łańcuchów. Fantastycznie!!!

    Ogromnie dziękuję Ani, Kasi, Kubie i Karolowi za tak sympatycznie spędzony czas i za Wasze poczucie humoru!

     

     

  • Paula i Łukasz – ślub grudniowy

    Są pary, których marzenia wyglądają inaczej. Które chcą wziąć ślub nie w okresie, który jest modny, ale wtedy, kiedy sami uznają go za odpowiedni czas. I do takich par należą właśnie Paula i Łukasz. Te zimowe przyjęcia mają naprawdę niesamowity klimat, nutkę atmosfery świątecznej i sam fakt, że kiedy robi się ciemno – na sali jak i w sercach pojawia się magia. Na tym weselu dopracowali wszystkie szczegóły. I nie ma co za dużo pisać.. Fantastyczni ludzie tworzą fantastyczne dni! Zapraszam do obejrzenia materiału 🙂

    Miejsce U Śnieżków

    Dekoracje Zielony Akcent

    Papeteria Zręcznie robione

    Ściana pączków Donut Wall – słodka ściana

    Fotografia Magdy Zdjęcia

    Film Weselisko – Twoje ślubne wideo

    Sukienka Vivien

    Garnitur Giacomo Conti

    Fryzura Aggie Hairstyles

    Makijaż Klaudia Romańczyk

  • Ala i Adam – włoska historia

    “Ile lat my się już znamy…” i tak rozpoczynaliśmy każde spotkanie. No ale to prawda! Adama znam od czasów zerówki, Alicję od gimnazjum, niemalże połowę życia. I to było dla mnie naprawdę duże wyróżnienie móc znaleźć się w gronie najbliższych, wśród których postanowili spędzić ten ważny dzień 🙂

    I pamiętam, że na kilka miesięcy przed ślubem zaprosili mnie do siebie na kawę mówiąc, że mają do mnie sprawę. I na dzień dobry usłyszałam też “Madzia bo my byśmy chcieli sesję we Włoszech. W Positano, kojarzysz taką miejscowość?”. No i zamarłam. Przecież to pinterestowe spełnienie marzeń każdego fotografa!! I nie taka łatwa podróż, bo przecież nie ma bezpośredniego samolotu na wybrzeże Amalfi. Idąc przez życie z hasłem “dla chcącego nie ma nic trudnego” poszukaliśmy lotów i wybraliśmy termin. Pamiętam, że do ostatniej chwili nie chcieli mi powiedzieć, że lecimy do Neapolu, ale śpimy w Pompejach, a nasz hotel na widok na Wezuwiusz i ogromny ogród! Bałam się kolejnych wiadomości, bo te dwie były wystarczająco szokujące, żeby skakać z radości. Nie obyło się bez przygód, brak naszego auta i zamknięta wypożyczalnia samochodów na lotnisku, zatrzaśnięte drzwi tarasowe i telefon awaryjny w środku nocy do właściciela, kilka upadków ze schodów, odcisków, brak możliwości kupienia alkoholu po 22 w miejscowych sklepach… ale wiecie – suma sumarum dzięki temu właśnie podróże kształcą. I jesteśmy bogatsi w doświadczenia planując następne podróże 😀

    Tyle o organizacji. Poniżej wrzucam Wam prawie wszystkie zdjęcia, które zrobiliśmy na tej sesji. Część pierwszą wykonaliśmy w niesamowicie malowniczym Positano. Kręta droga i drogie parkingi naprawdę były warte zachodu! Ale wiecie.. będąc w takim miejscu nie można skończyć pracy tylko na jednej lokalizacji. Do naszego hotelu przyjechaliśmy w środku nocy, przez co dopiero rano pokazał nam się NIESAMOWITY widok. Ogród, o którym pisał właściciel to w zasadzie nie był ogród. To był gaj, jak dla mnie raj na ziemi. Naliczyłam ponad 50 drzew mandarynkowych, świeże figi na drzewach, oliwki jeszcze dojrzewające no i ten widok…. Po przerwie obiadowej wyprosiłam Alę i Adasia jeszcze o zachód słońca. Temperatura dawała się we znaki ale nasz cudowny właściciel przyniósł winko i pękał z dumy, że jego ogród jest miejscem naszej sesji. Zakochałam się we wszystkich widoczkach, jakie tam były. Na pewno kiedyś wrócę w tamto miejsce, wam także serdecznie polecam!!

    Także oglądajcie a tych, co nie śledzili nas na IG – w zapisanych stories jest także relacja wideo z całego wyjazdu 🙂

    ściskam mocno!